Galeria sław cz.2 - Stanisław Bobak (Polska)
 © skokinarciarskie.com.pl Galeria sław cz.2 - Stanisław Bobak (Polska)
 © skokinarciarskie.com.pl
Aktualnie jesteś:  skokinarciarskie.com.pl Galeria sław cz.2

Galeria sław cz.2

Stanisław Bobak (Polska)

Data urodzenia
12 marca 1956
Miejsce urodzenia
Zakopane
Miejsce zamieszkania
Ząb
Pseudonim
brak
Języki
polski

Stanisław Bobak z pewnością należał do światowej czołówki w narciarskich skokach przełomu lat 70/80, był ozdobą wielu konkursów, a także rekordzistą kilku skoczni, ale na zimowych igrzyskach nie osiągnął wyniku, który by go tak naprawdę satysfakcjonował. Za to obok: Aschenbacha, Danneberga, Glassa, Koglera, Akimoto i Yagi należał do piątki najlepszych skoczków świata końca lat 70 i początku 80. i na wielu konkursach walczył z wyżej wymienionymi, jak równy z równym. Stawał na podium zawodów Turnieju Czterech Skoczni i zawodów Pucharu Świata. Osiem razy stanął na najwyższym podium Mistrzostw Polski. Zajął 10. miejsce na olimpiadzie, 3. w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata... Był zawodnikiem niesłychanie bojowym, szczególnie charakteryzował się świetnym wyjściem z progu. Cały sportowy świat podziwiał tą jego umiejętność.

Bobak urodził się 12 marca 1956 r. w Zakopanem. W historii polskich skoków i klubu WKS Zakopane, z którego się wywodził, należał z pewnością do najlepszych skoczków.
Jego pierwszym trenerem był Jan Furman - zawodnik CWKS i rezerwowy skoczek podczas Zimowych Igrzysk w Cortina d` Ampezzo w 1956 r. Potem doskonalili Bobaka w narciarskim fachu trenerzy: Janusz Fortecki, Lech Nadarkiewicz i Tadeusz Kołder. Ci świetni trenerzy szybko poznali możliwości fizyczne i psychiczne Bobaka i nie zmuszali go do forsowania treningu. Wystarczyło, by Bobak oddał w ciągu jednego treningu poprawne trzy skoki. W karierze oddał ich w sumie ponad 10 tysięcy.
Mając 16 lat skakał na Krokwi już ponad 100 metrów, nie miał więc żadnych problemów ze zdobyciem tytułu mistrza Polski juniorów. Tego mu było mało, chciał wygrać mistrzostwa Europy. Wiedział, że musi skoczyć daleko, w drugiej serii pofrunął za daleko, aby skok ustać. Mistrzem Polski seniorów został w 1974 roku, w roku następnym "odnowił" tytuł. Właśnie w owym 1975 roku 19-latek stał się sensacją europejskich skoczni. Cały świat go poznał w konkursach Turnieju Czterech Skoczni.

Bobak po raz pierwszy błysnął swoim talentem na Mistrzostwach Polski w 1972 r. Konkurs został rozegrany w 9 dni po pamiętnym dla nas Sapporo z udziałem Wojciecha Fortuny, który go wygrał. Po pierwszej serii Bobak był trzeci, a w drugiej skoczył na poziomie polskiej czołówki, wylądował na 108 metrze Wielkiej Krokwi, ale skok zakończył podpórką. Tak długie skoki wróżyły, że z Bobaka wyrośnie wartościowy i waleczny zawodnik. Niedługo potem po raz pierwszy wystartował w Turnieju Czterech Skoczni i młodemu chłopcu z Zębu otworzono w ten sposób wrota na sportowy świat. Była to, jak się miało rychło okazać, słuszna decyzja.

Ze świetnymi wynikami startował w Konkursie Czterech Skoczni. Podczas pierwszego konkursu w Oberstdorfie był drugi, w Garmisch-Partenkirchen 18., a w Innsbrucku znowu w ścisłej czołówce zajmując 6. miejsce. W Bischofshofen polski skoczek był o krok od zwycięstwa. Wylądował na 108 metrze skoczni, skok był jednak za długi, ponieważ Polak prawie o 5 metrów przeskoczył poprzedni rekord skoczni. W związku z tym lądował poza strefą bezpieczeństwa i go podparł, ale i tak w końcowej klasyfikacji zajął wysokie 5 miejsce.
W kolejnym wielkim turnieju na skoczniach szwajcarskich był trzynasty. Oczy całego sportowego narciarstwa były zwrócone na polskiego skoczka, który kończył ten sezon brązowym medalem na Spartakiadzie Armii Zaprzyjaźnionych w Kawgołowie. Zwyciężał także w zawodach Pucharu Beskidów.

W 1976 r. Bobak startował w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Innsbrucku jednak tego startu olimpijskiego nie zalicza do udanych. Do sportu, w tym także do narciarstwa, coraz silniej wkraczała w tym okresie technika. Austriacy, wykorzystując pewną lukę jeśli chodzi o przepisy dotyczące strojów skoczków, wprowadzili nowe kombinezony przepuszczające z przodu, a na plecach skoczka tworzące "balon". Pozwalały one na oddanie dłuższych skoków, umożliwiając skoczkom używającym tych kombinezonów większe wychylenie do przodu. Dlatego Bobak, który był przed Innsbruckiem w czołówce, na Zimowych Igrzyskach, nie mając takiego kombinezonu, nie miał szans na dobry wynik. Polska reprezentacja dawno nie otrzymała takiego lania jak w Innsbrucku. Bobak był 28. na skoczni średniej i 37. na dużej.
W tym samym roku znowu sukcesem zakończył się jego start w 23. Turnieju Czterech Skoczni - Bobak był 5. w Oberstdorfie, zajął 22 lokatę w Garmisch-Partenkirchen, 15 w Innsbrucku na skoczni "Bergisel" i drugi w Bischofshofen za Antonem Innauerem z Austrii. Polak w łącznej klasyfikacji tego turnieju zajął wysokie 6 miejsce. Zresztą w tym samym roku, w austriackim Seefeld pokonał Toni Innauera.

W roku 1977 Bobak doznał podczas skoków kontuzji kolana i przeszedł operację łękotki. Mimo, że nie był dopuszczony do startów, wyjechał do Szczyrku, by startować w Pucharze Beskidów. Potem, mimo sprzeciwów lekarzy, wyjechał na Mistrzostwa Świata do Lahti (1978), gdzie na nieznanej skoczni od razu skoczył bardzo daleko. Był wtedy 22. na średniej skoczni, a na dużej 23. W konkursie nocnym zajął 6. miejsce. Po tych zawodach trener Kołder postanowił sprawdzić umiejętności swoich skoczków w Planicy. Na Mistrzostwa Świata w lotach w 1979 r. w Planicy Bobak pojechał z Piotrem Fijasem i trenerem Tadeuszem Kołderem. Piotr Fijas zajął wtedy trzecie miejsce, warto dodać, że odbywał wtedy służbę wojskową w Kościelisku i reprezentował barwy WKS Legia Zakopane, Bobak był w tym konkursie 12.
Po raz drugi startował w Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich w Harrachowie w roku 1981, kiedy był 18. Podczas tych zawodów oddałem najdłuższy skok w czasie swojej kariery - na 153 metry.

W rok później Stanisław Bobak startował w Zimowych Igrzyskach w Lake Placid. Po pierwszej serii zajmował dobre 4. miejsce. W drugiej kilku z jego rywali popełniło błędy i ich skoki nie były najlepsze. Bobak stanął przed szansą nawet na medalową pozycję. Niestety jego drugi skok nie był najlepszy - 82 metry i ostatecznie zajął 10. miejsce, które i tak należy uznać za duży sukces skoczka z Zakopanego. W drugim swoim olimpijskim skoku, jak wspomina, powiało mu w plecy i marzenia o medalu prysły.

W sezonie 1979/1980 odbyła się pierwsza edycja Pucharu Świata w skokach narciarskich. Rozegrano w jej ramach 25 konkursów. Bobak zajął w niej trzecie miejsce - był to chyba największy sukces w karierze sportowej tego skoczka. Zwyciężył w zawodach w Zakopanem rozegranych 26 stycznia 1980 r. na Średniej Krokwi, przed Norwegiem Mobekkiem i zawodnikiem z NRD, Schmidtem. Drugiego dnia najwyższą sportową dyspozycję pokazał Piotr Fijas, zwyciężając na Wielkiej Krokwi, przed Bobakiem i Mobekkiem. Ponadto Bobak był trzeci w St. Nizier i drugi w lotach w Vikersund, rozegranych 2 marca 1980 r. Bobak był pierwszym Polakiem, który stanął na najwyższym podium Pucharu Świata w skokach narciarskich. Podczas ostatniego konkursu w sezonie 1979/80 walczył o punkty z Japończykami Akimoto i Yagi na skoczni w Szczyrbskim Jeziorze i wygrał z nimi zdobywając trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata.

Bobak w swej karierze miał wiele ciężkich upadków i kontuzji. Przeskoczył wiele skoczni: w Seefeld, Bischofshofen. Bobak zawsze był w czołówce świata. Po sezonie 1980/81 nasiliły się bóle kręgosłupa. To one spowodowały, że ten ogromny talent, bodajże jeden z największych w historii polskich skoków, musiał przerwać karierę. Lekarze stwierdzili, że są one następstwem nadmiernego odciążenia treningowego. Ta diagnoza lekarska zabrzmiała jak wyrok. "Kręgosłup wisi panu na włosku" – powiedział lekarz. "To był ucisk lędźwiowego odcinka kręgosłupa na nerwy i wybicie czwartego i piątego kręgu kręgosłupa. Nie dało się z tym skakać" – wspomina. Zresztą bóle kręgosłupa odczuwa do dzisiaj. Karierę sportową zakończył w roku 1981 z powodu coraz silniejszych bóli kręgosłupa. Już w Planicy podczas sezonu 1979/80, odczuwał silne bóle. Leczono go w Piekarach Śląskich, ale nie miał operacji. Dlatego wiosną 1981 r. zakazano mu startów.
Potem Bobakiem zainteresowała się fundacja "Gloria Victis". W 1983 r. zorganizowano w Nowym Targu mecz, a dochody z jego przeprowadzenia przekazano Bobakowi. Niedawno zajął się nim dziennikarz "Passy", Wojtek Grabowski, który przypomniał Bobaka Zakopanemu i polskiemu sportowi, którzy trochę zapomnieli o wielkim skoczku z Zębu.

Stanisław Bobak otrzymał rentę, najpierw trzeciej, a obecnie drugiej grupy. "Jak każdy inwalida ledwo wiążę koniec z końcem. Mieszkam w rodzinnym Zębie z żoną Stanisławą, córkami Haliną i Małgosią oraz synem Andrzejem, który też jest skoczkiem i reprezentuje barwy LKS Poroniec. W tym roku (2000) był 3. w klasyfikacji kombinacji norweskiej i 4. w skokach. Mimo moich ciężkich doświadczeń cieszę się, że chce iść moimi śladami. Może będzie miał więcej szczęścia?".
Obecnie Bobak zupełnie nie interesuje się sportem. W swoim domu wynajmuje letnikom pokoje. Nawet w chwilach, gdy żyje mu się gorzej, potrafi dać sobie radę. Jego żona Stanisława wspomina: "Ciężko się żyje, ale my jesteśmy przyzwyczajeni. Jak wygląda majątek sportowca światowej klasy – nie wiem. I chyba tak już zostanie. Skakał, skakał i nic z tego nie ma. Mimo to jestem jakoś tak szczęśliwa. Dobrym człowiekiem jest mój mąż, to najważniejsze chyba. Nie jego charakter prosić, upominać się u ludzi. W biedzie, jak człowiek potrafi, też można żyć godnie. A czasami zagląda na skocznię w Zakopanem, gdzie skakał jak ptak, wykorzystując swój wrodzony instynkt latania. Instynkt, który dany jest naprawdę nielicznym"...

Piotr Fijas (Polska)

Data urodzenia
27 czerwca 1958
Miejsce urodzenia
Bielsko-Biała
Miejsce zamieszkania
Buczkowice
Pseudonim
brak
Języki
polski

Piotr Fijas urodził się 27 czerwca 1958 roku w Bielsku-Białej, jednak mieszkał i wychowywał się w pobliskich Buczkowicach. Już jako młody chłopak, zaczął uprawiać czynnie skoki narciarskie. Zawdzięcza to ojcu, który bardzo dobrze znał ówczesnych szkoleniowców: Węgrzynkiewicza i Przybyłę. Adam Fijas zapisał Piotra z bratem Tadeuszem do klubu BBTS Bielsko. Na początku trenowali na skoczniach małych, 20–30 metrowych. W kategorii juniorów nie mieli jednak większych sukcesów. W 1976 roku Piotr został dołączony do kadry na Igrzyska Olimpijskie w Innsbrucku, jednak był tam outsiderem. Jego talent objawił się dość późno, bo dopiero podczas służby wojskowej. Zaczął trenować w styczniu 1978 roku, w barwach WKS Legia Zakopane, a już miesiąc później został powołany do kadry narodowej na Mistrzostwa Świata w Lahti, gdzie Polacy zdobyli złoty i brązowy medal! Fijas zajął dobrą, 18 pozycję na dużej skoczni i było to dużym sukcesem.
Zawsze jednak najbardziej lubił skocznie mamucie. Po raz pierwszy wystąpił na V Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich w Planicy (1979). Fijas zadziwił tam wszystkich. Osiągnął wspaniałą odległość - 166,0 m, co było zaledwie o 10 m gorszym wynikiem od ówczesnego rekordu świata (ostatecznie zajął 3 miejsce). 8 lat później, na tym samym obiekcie, 14 marca 1987 roku zaprezentował się jeszcze lepiej - ustanowił rekord świata w odległości - 194,0 m, który nie został pobity przez 7 lat !!! Fijas brał udział w 3 olimpiadach, jednak największym jego osiągnięciem olimpijskim była tylko 7 pozycja w Sarajevie w 1984 roku. Na arenie Polskiej zdobył 13-krotnie Mistrzostwo Polski. W połowie lat 80-tych doznał kontuzji i w 1988 roku zakończył swoją błyskotliwą karierę. Długo dochodził do pełni zdrowia. Ukończył kurs instruktora skoków narciarskich, pracował na wyciągu narciarskim, a także prowadził prywatną firmę budowlaną, by w 1995 roku wrócić do świata skoków narciarskich. Jako szkoleniowiec współpracował z byłym trenerem polskiej kadry - Pawłem Mikeską, następnie był asystentem trenera reprezentacji Polski, Apoloniusza Tajnera. Obecnie prowadzi polską kadrę C. Dziś trener Fijas może powiedzieć, że przyczynił się do sukcesu Adama Małysza i ma całkowitą rację!

Wojciech Fortuna (Polska)

Data urodzenia
6 marca 1952
Miejsce urodzenia
Zakopane
Miejsce zamieszkania
Chicago (USA)
Pseudonim
brak
Języki
polski, angielski

Wojciech Fortuna urodził się 6 marca 1952 roku w Zakopanem. Już jako kilkuletni chłopiec zaczął skakać na Antałówce, gdzie wraz z kolegami usypywał sobie skocznię ze śniegu. Niedługo potem został zawodnikiem Wisły-Gwardii Zakopane, gdzie już w wieku 13 lat skakał na Wielkiej Krokwi. Pierwszym jego sukcesem było zajęcie 16 miejsca na ME Juniorów w Gosau w Austrii. Fortuna zawsze miał kłopoty z telemarkiem. Przeważnie skakał dalej niż jego rywale, jednak lądował na dwie nogi, dlatego miał mniejsze szanse na końcowy sukces. Nie odnosił spektakularnych sukcesów. Dopiero po IO w Japonii w 1972 roku stał się najlepszym skoczkiem w historii Polski. Nie wszystko było jednak tak proste. Po kilku słabszych, wcześniejszych sezonach, Fortuna miał w ogóle nie jechać na Igrzyska. Ostatecznie jednak złapał formę tuż przed wyjazdem ekipy do Kraju Kwitnącej Wiśni. 11 lutego 1972 roku nadszedł dzień, który już na zawsze zmienił jego życie. Skocznia Okurayama w Japonii okazała się jednym z najszczęśliwszych miejsc także dla polskich skoków narciarskich. Wtedy to w pierwszej serii, po idealnym wybiciu z progu, 18 latek z Zakopanego zdeklasował wszystkich rywali (111 metrów i 130,4 punkty). Nikt ni był w stanie go pokonać, mimo słabszego skoku w drugiej serii (87,5 m). Polak zdobył złoto olimpijskie i zagrał na nosie faworyzowanym Japończykom, wygrywając zaledwie o 0,1 punktu! Tym samym Fortuna został Mistrzem Świata w skokach, gdyż za zwycięstwo olimpijskie w tamtych czasach oprócz złotego medalu olimpijskiego przyznawano także złoty krążek FIS. Niemniej jednak do dziś jego skok z pierwszej serii stał się symbolem oszałamiającego sukcesu.
Po Olimpiadzie w Sapporo Wojciech Fortuna występował jeszcze kilka sezonów, ale nigdy później nie osiągnął aż tak wysokiej formy, ani nawet podobnego sukcesu. Jego najlepsze wyniki to m.in. 15 miejsce w TCS i Mistrzostwo Polski w 1972 roku. Po latach chwały, poszedł w niełaskę. Gazety pisały o nim jako o skoczku jednego skoku, któremu udało się wykorzystać podmuch wiatru. Po zakończeniu kariery i chudych latach dla skoków narciarskich w Polsce zapomniano o Fortunie. Trochę podłamało go to psychicznie. Chciał pracować w klubie, w którym kiedyś skakał Wiśle-Gwardii Zakopane, lecz odprawiono go z kwitkiem. Mistrz Olimpijski imał się różnych zajęć. Przez pierwsze 8 lat prowadził taksówkę w Zakopanem, potem handlował walutą jako cinkciarz. W 1994 roku komentował konkursy skoków w TV. W końcu wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie został malarzem pokojowym. Obecnie jest dobrze radzącym sobie biznesmenem i zatrudnia 11 osób w swojej własnej firmie „Fortuna Service Inc.”. W USA w 2001 roku wydał książkę autobiograficzną p.t.: "Szczęście w powietrzu".

Stanisław Marusarz (Polska)

Data urodzenia
18 czerwca 1913
Miejsce urodzenia
Zakopane
Miejsce zamieszkania
Zakopane
Pseudonim
Dziadek
Języki
brak danych

Stanisław Marusarz urodził się 18 czerwca 1913 roku w Zakopanem. Jako dziesięciolatek zaczął swoją przygodę z narciarstwem i skokami. W wieku 13 lat po raz pierwszy startował w zawodach seniorów, gdzie zajął 3 miejsce! Niedługo potem jego talent dostrzegli działacze klubu SN PTT i zapisali go do klubu. Małolat przebojem wdarł się do koalicji najlepszych zakopiańskich skoczków. Pierwszym jego startem olimpijskim był występ w Lake Placid (USA) gdzie w 1932 roku zajął 17 miejsce. 4 lata później był 5 na skoczni w Garmisch-Partenkirchen.
Podczas wojny Marusarz działał w ruchu oporu: należał do AK, był jednym z kurierów tatrzańskich. Po latach słynna była jego ucieczka z krakowskiego gmachu Gestapo, kiedy to wyskoczył z okna na pierwszym piętrze. Mówił potem, że "ten skok uratował mu życie"... Podczas wojny sportowiec stracił siostrę, wielokrotną mistrzynię Polski w narciarstwie alpejskim. Helena Marusarz również działała jako kurierka, ale została schwytana i rozstrzelana przez hitlerowców. Inny słynny narciarz, Bronisław Czech, zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Dziś Czech i Marusarzówna są patronami dorocznych zawodów w Zakopanem.
Po zakończeniu II Wojny Światowej Marusarz startował jeszcze w Saint Moritz (1948) i Oslo (1952). Wojna zabrała mu najlepsze lata sportowej kariery, ale mimo to jest symbolem powrotu polskiej młodzieży do światowego sportu. To on wprowadził ją ponownie w świat skoków narciarskich. Stanisław Marusarz za życia stał się legendą polskiego narciarstwa. Jako jedyny skoczek 5 razy przypiął orzełka otrzymując nominację olimpijską. W 1956 roku uczynił to jednak już nie jako zawodnik. Dziś określa się go mianem "Dziadka Polskiego Narciarstwa". Oto historia tego pseudonimu: - W Bańskiej Bystrzycy w 1947 roku Marusarz przyniósł do hotelu świeże chleby. Rozdał je właśnie, zapominając o leżącym w łóżku, kontuzjowanym Janie Gąsienicy-Ciaptaku. Ten zwabiony zapachem chleba zwlókł się Jasiek z łóżka i z ogromnym żalem powiedział: "Dziadku, a o mnieście zabocyli?" Sytuacja była na tyle komiczna, że utrwaliła się w pamięci obecnych, utrwaliło się także miano: "DZIADEK".
Karierę sportową zakończył w 1957 r. Mimo tego wciąż pozostawał przy sporcie. W wieku 53 lat nawet skoczył ze skoczni uzyskując 66 metrów! Okrzyknięto go weteranem światowego narciarstwa. Jego zasługi dla polskiego narciarstwa były tak duże, że dziś Wielka Krokiew, skocznia której był wielokrotnym rekordzistą, nosi właśnie Jego imię. W swojej karierze zdobył 21 razy tytuł narciarskiego mistrza Polski (w skokach 9 razy) reprezentując barwy dwóch klubów: SN PTT (do 1950 r.) i CWKS (do 1957 r.). Za życia zdobył wiele tytułów m.in. laureat Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej (1938), narciarz 50-lecia wg. PZN, triumfator plebiscytu "Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca Polski - 1938r.. Żył 80 lat, zmarł 29 października 1993 roku w swoim rodzinnym mieście. Jest pochowany na Cmentarzu Zasłużonych.

Jan Boklöv (Szwecja)

Data urodzenia
14 kwietnia 1966
Miejsce urodzenia
Koskullskulle
Miejsce zamieszkania
Hässelby
Pseudonim
brak
Języki
szwedzki, angielski

Jan Boklöv nie należy do skoczków, którzy odnosili najwięcej sukcesów, Jednak jest postacią, której nie może zabraknąć w Panteonie Sław. Urodził się na północy Szwecji, w małej miejscowości Koskullskulle, nieopodal Gällivare, 1200 kilometrów na północ od Sztokholmu. Już jako czteroletni chłopak został członkiem miejscowego klubu Kos AIF. Dzieciństwo miał pełne przygód, ale i trudne zarazem - w wieku 10 lat dostał pierwszego ataku padaczki. Ponadto jego wielkim problemem było jąkanie się. Mimo to jako szesnastoletni młodzian opuścił rodzinne strony i przeniósł się do Örnsköldsvik, gdzie przez 3 lata uczęszczał do szkoły dla sportowców. Do 1985 roku Jan Boklöv był jednym z wielu przeciętnych skoczków, dopiero podczas konkursu w Lahti, po wykonaniu półtora salta i upadku na plecy, stał się mimowolnym autorem najstraszniejszego upadku w historii skoków. Prawie nieżywego wyniesiono go ze skoczni i odtąd, zauważony przez media, był już znany nie tylko w kręgach najbardziej wtajemniczonych.
Jednak wtedy nikt nie spodziewał się, że ten sympatyczny rudzielec, syn górnika, nieomal doprowadzi do wojny między Szwecją a resztą sportowego świata i jako pierwszy zacznie stosować w swych skokach styl V, który konserwatywnych sędziów przyprawiał o obrzydzenie i gęsią skórkę. Stało się to przez przypadek. Na treningu w Falun, 19-letni Szwed, podczas kolejnego skoku nagle rozchylił narty na boki i ku swemu zdziwieniu nie wylądował na buli, ale poszybował o wiele dalej, w kierunku dolnej części zeskoku. Po licznych testach nowego stylu, Jan oznajmił w 1986 roku, że już niedługo będzie jednym z trzech najlepszych skoczków na świecie. W latach 1986 i 1987 Boklöv był jedynym skoczkiem, który używał stylu V i uważany był za clowna skoczni. Dopiero 10 grudnia 1988 roku cały sportowy światek zamarł. Jan Boklöv jako pierwszy w historii Szwed wygrał konkurs Pucharu Świata. Jego nowy, rewolucyjny styl skakania był jawnym wypowiedzeniem wojny, skierowanym głównie przeciwko norweskim tradycjonalistom. W 1988 roku został zwycięzcą cyklu Pucharu Świata, mimo iż kilku sędziów dawało mu regularnie noty rzędu 14 punktów! Niestety rok później w czasie treningu Jan tak nieszczęśliwie się przewrócił, że uszkodził sobie kolano. To spowodowało jego przedwczesne zakończenie kariery.
Dziś Jan osiadł w spokojnym miasteczku Hässelby na przedmieściach Sztokholmu. Porzucił skoki i został... przedszkolanką. W wolnych chwilach trenował skaczące dziewczęta z żeńskiej grupy Ottar. W 1995 roku został ojcem maleńkiego Joela. Później na świat przyszedł kolejny z rodu Boklövów - Jonas. Obecnie cała rodzina mieszka w Luksemburgu - żona Jana dostała tam pracę. Skoków nie ogląda już nawet w telewizji.

Michael Edwards (Wielka Brytania)

Data urodzenia
5 grudnia 1963
Miejsce urodzenia
Cheltenham
Miejsce zamieszkania
brak danych
Pseudonim
Eddie the Eagle (Orzeł)
Języki
angielski

Michael vel Eddie Edwards był do czasu pojawienia się mało znanego, ale pokazującego się często w Pucharze Kontynentalnym Glynna Pedersona jedynym reprezentantem Wielkiej Brytanii w skokach narciarskich. Od właściwie wszystkich pozostałych znanych skoczków różni go to, że był zawodnikiem łagodnie mówiąc kiepskim. Bez wątpienia jednak był popularny i zasługuje na miejsce w tak doborowym towrzystwie.
To, co czyni z Eddiego postać groteskową to nie sam jego słaby poziom - w końcu słabszych skoczków są tysiące, a mądry kibic nie wyśmiewa nikogo, biorąc pod uwagę, jak wielkiego hartu wymaga samo oddanie skoku z wielkiej skoczni. Jednak Edwards ze swej nieudolności uczynił źródło sławy. Po olimpiadzie w Calgary, gdzie zajął 56. miejsce (57. zawodnik został zdyskwalifikowany), był częstym gościem telewizyjnych talk-shows, ponoć zarobił na skakaniu kilkaset tysięcy funtów.
Choć od "czasów Eddiego" minęło ledwie kilkanaście lat i do dziś skoczek nieraz "straszy", że zamierza wrócić, obecnie trudno znaleźć wiarygodne informacje na jego temat. Mało kto pamięta nawet, że tak naprawdę miał na imię Michael; zapamiętany jest jako Eddie Edwards. Paradoksalnie stał się swego rodzaju legendą i najłatwiej znaleźć niesprawdzone pogłoski, począwszy od rzekomego skoku nago, a kończąc na informacji, jakoby po zakończeniu kariery miał zająć się produkcją "przenośnych" skoczni. Podobno wywołał krótkotrwały "boom" na skoki w Wielkiej Brytanii, podobno zdarzały się nawet wypadki śmiertelne (co samo w sobie jest mało wiarygodne). Jednak należy raczej włożyć tę historię między bajki, gdyż gdyby istotnie dużo angielskich dzieci trenowało skoki, jacyś jeszcze brytyjscy skoczkowie przebiliby się do zawodów międzynarodowych. Dziś w ojczyźnie Edwardsa nie ma prawdopodobnie żadnej skoczni.
Najbardziej "namacalnym" śladem obecności Eddiego są... kwalifikacje. To on był jednym z powodów wprowadzenia tego obowiązku. Skoki Anglika często wyglądały, jakby miały zakończyć się poważną kontuzją i sędziowie uznali, że jedyny sposób, by uniemożliwić mu narażanie się, to pozwolenie mu na skok tylko w kwalifikacjach, w których oczywiście nie miał szans.
Jak już wspomniałam, ta kuriozalna postać została zapamiętana na wiele lat. W gruncie rzeczy bez Eddiego epoka Nykaenena i Weissfloga byłaby uboższa...

Roberto Cecon (Włochy)

Data urodzenia
28 grudnia 1971
Miejsce urodzenia
Gemona
Miejsce zamieszkania
Tricesimo
Pseudonim
Cek
Języki
włoski, angielski, niemiecki

Roberto Cecon urodził się 28 grudnia 1971 roku Gemonie, we Włoszech. Największe osiągnięcia uzyskiwał skacząc w klubie G.S. Fiamme Gialle. Roberto to jeden z najbardziej utytułowanych włoskich skoczków. Mimo, że jego osiągnięcia nie są tak duże jak Skandynawów, Austriaków czy Niemców często wyprzedzał ich na konkursach. Na swoim koncie ma 6 zwycięstw w Pucharze Świata. W klasyfikacji generalnej PŚ w 1995 roku zdobył 2 miejsce. Roberto bardzo lubił skakać na mamucich skoczniach. Przez długi czas był jedynym włoskim skoczkiem, który występował w konkursach Pucharu Świata. Karierę zakończył występem w Planicy w 2003 roku.


źródło: skokinarciarskie.pl 

 chirurg, narciarstwo, pulmonolog, łyżwiarstwo.
Serwis ma charakter informacyjny. Właściciel nie odpowiada za treść.
opony  netBOX - Systemy internetowe